Piknie i paradnie Stroje ludowe. cz3

Piknie i paradnie Stroje ludowe. cz3.

Od nitki do kiecki – druk na płótnie.

Warsztat tkacki znajdował się w prawie każdym góralskim domu, jeszcze sto lat temu i tkano na nim przędzę. Nie była to mała rzecz, więc często taki sprzęt zajmował połowę izby. W użyciu były tzw. poziome warsztaty tkackie. Choć tkaniem zajmowały się głównie kobiety, to nie brakowało w górach także tkaczy. Tkaniny lniane aby miały biały kolor rozkładano je na słońcu nad brzegiem potoku i co pewien czas polewano wodą.

W zależności do czego miały być przeznaczone, płótna posiadały różną grubość i różny stopień białości. Jakość tkaniny zależała od jakości użytych do jej wyrobu nici, a także od kunsztu tkaczy. Na odzież codzienną przeznaczano grubsze, mniej starannie wybielone, a na odświętną przeznaczano płótna cienkie i białe.

Drukowanie płótna lnianego

Płótno lniane stanowiło podstawę do produkcji tzw. druku. Na białe płótno nanoszono wzór przy pomocy specjalnych form drukarskich. W wielu regionach Karpat szyto z tego kobiece bluzki, tzw. katany, spódnice, zapaski, a także pościel. Formy drukarskie wykonane były z grubych desek, na których wycinano wzór lub nabijano mosiężnymi blaszkami i sztylecikami. Wzór uzyskiwano specjalną techniką tzw. druku bezpośredniego (np. u Łemków), oraz o wiele bardziej skomplikowaną metodą druku batikowego, którą powszechnie stosowano na Podtatrzu i w Beskidach Zachodnich.

Wzory jak malowane ale drukowane.

Na płótnie usztywnionym i rozpiętym na miękko wyścielanym stole odbijano wzór klockiem drukarskim, w przypadku druku bezpośredniego pomalowanym farbą, a przy druku batikowym specjalną masą izolacyjną, mającą nie dopuścić barwnika do płótna. Skład masy izolacyjnej nie był nikomu znany i stanowił tajemnicę zawodową drukarza. Wiadomo jednak, że do głównych jej składników należała glinka kaolinowa, łój izolujący od wody, oraz klej lub krochmal. Następnie zadrukowane już płótno zanurzano w kadzi z roztworem farby produkowanej z użyciem indyga lub soku z borówek, potem płukano w roztworze kwasowym i prano w bieżącej wodzie, aby usunąć resztki masy izolującej. Po tych zabiegach nie pozostawało nic więcej jak płótna wysuszyć i wyprasować. Tkanina zwykle wychodziła od drukarza w różnych odcieniach granatu lub czerni o białym wzorze. Jeszcze w XIX wieku pracowało tą metodą wiele farbiarskich ośrodków m.in. na Orawie oraz po północnej stronie Babiej Góry, we wsi Skawica. Jeśli ktoś chciałby obejrzeć jak wyglądały deski służące do drukowania płótna to zobaczyć je można między innymi w zbiorach Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie, Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Muzeum Tatrzańskiego im. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, Muzeum Miejskiego w Żywcu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.