Piknie i paradnie Stroje ludowe. cz2

Piknie i paradnie Stroje ludowe. cz2

Materiał z owczej wełny.

W Karpatach ważnym źródłem przędzy był nie tylko len ale i wełna owcza. Na Podtatrzu i w Beskidach najwięcej hodowano owiec o białym runie. Owce maści czarnej, siwej (mroziate), a w przeszłości brunatnej, też nie były rzadkie. Dorosłe owce były strzyżone raz do roku, najczęściej wiosną, przed wyruszeniem w góry na sezonowy wypas. Jagnięta strzyżono wtedy gdy ukończyły szósty tydzień życia. Do tzw. strzyży używano w przeszłości żelazne nożyce, które wykuł kowal. Runo najpierw oczyszczano ręcznie. Było to tzw. przebieranie wełny. Potem dokładnie rozczesywano przy pomocy specjalnych podwójnych „grzebieni” -tak zwanych grępli. Pracę tę wykonywali głównie mężczyźni, gdyż wymagała dużo siły w rękach.

Snuje się nitka

Znanymi od wieków i chyba najstarszymi narzędziami służącymi do przędzenia nici były przęślica i wrzeciono. Przęślica miała formę płaskiej, pionowej deseczki. Można było ją zatknąć za pasek lub zamocować w siedzisku ławy. Niektóre połączone były z prostopadłą listewką, którą wystarczyło tylko przysiąść. Na przęślicy mocowano włókno przeznaczone do przędzenia, czyli kądziel. Nić wysnuwało się palcami, zaś do jej skręcania służyło wrzeciono. Był to rodzaj drewnianej iglicy, która była obciążona glinianym lub kamiennym krążkiem. Prządka odrzucała wrzeciono od siebie, a ono spadając i wirując powodowało skręcanie się nitki.

Wrzeciono, krosna, kołowrotek. Narzędzia tkackie.

Tradycyjne wrzeciono już w XVII stuleciu wyparł kołowrotek. Na Podtatrzu i w Beskidach Zachodnich nazywano go wózkiem. Był to rodzaj prostego mechanizmu poruszającego wrzeciono przy pomocy koła napędzanego nogą. Ten sposób przędzenia utrzymał się aż do II wojny światowej. W Rumunii nawet dziś można spotkać kobiety wędrujące z przęślica i wrzecionem, przędące, podczas drogi by nie tracić czasu. Obróbka lnu i przędzenie nici było podstawową umiejętnością góralskich kobiet. Dopiero pod koniec XIX stulecia zaczęto kupować delikatniejszą przędzę maszynową, która była produkowana na Śląsku, jak też przędzę bawełnianą, używaną do wyrobu płócien mieszanych, lniano-bawełnianych, cieszących się wówczas dużym popytem.

Motek – Każdy na wagę złota.

Aby uzyskać jednakową długość pasemek przędzy, uprzędzione nici były przewijane na motki z wrzecion lub ze szpul będących częścią kołowrotka przy pomocy tzw. motowideł – drewnianych drążków ograniczonych dwoma listewkami. Wypraną i wysuszoną przechowywano w izbie, zawieszoną pod stropem lub w komorze. Jej ilość świadczyła o zamożności danego gospodarstwa no i pracowitości gospodyni. Starający się o rękę panny kawaler liczył ukradkiem złociste motki lnu i pasma wełny i nie było w tym nic dziwnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.